Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szacunek musi być...

Underground

underground

Szacunek musi być...

I tak jak w poprzedniej notce wspominałam... musiałam iść po siostrę do szpitala. Myślałam, że w drodze do tego szpitala zamarznę. Miałam wrażenie, że spodnie mi przymarzły do nóg... A teraz słucham jak brat z dziewczyną prowadzą ciekawą dyskusję... jak by byli przynajmniej 5 lat po ślubie :)
Nie wyspałam się dziś w nocy. Bachor śpi w tym samym pokoju co ja i ... popadł w nocy w jakąś histerię i wydzierał się gorzej niż syrena alarmowa. Myślała, że zacznę krzyczeć "uciszcie tego bachora". Ale się powstrzymałam. Wczoraj to mi nawet powiedziano, że się rzucam jak ktoś mi coś doradzi albo jak się ze mną rozmawia i mój rozmówca ma rację. Wcale się nie rzucam, ja zwyczajnie mówię głośniej bo tak mam, kiedyś mogłam nawet krzyczeć, a nikt mnie nie słuchał i generalnie mnie olewał, więc teraz mówię głośniej kiedy chce coś powiedzieć zwłaszcza kiedy mam rację ;)
Np. wczorajsza polemika była na temat istnienia lub nieistnienia Jezusa. Powiedziałam, że jak się o coś potknę i się zabiję to kogoś zamorduję, brat mi na to, że już wtedy nikomu nic nie zrobię, więc odpowiedziałam, że będę tak jak Jezus i zmartwychwstanę. Na co dziewczyna brata stwierdziła, że Chrystus nie istnieje, na co ja, że teraz jako byt namacalny owszem Go nie ma, a ona, że on nigdy nie istniał, więc powiedziałam jej, żeby mi to udowodniła, a ta dalej swoje, że on i tak nie istniał, że Go nie ma, więc znów powiedziałam, żeby mi to udowodniła, jeśli nie chce niech nie wierzy ja osobiście wierzę, na co ona dalej jak zdarta płyta ciągnęła to samo zdanie, że On nie istniał i nie istnieje. W pewnym momencie nawet mój brat stanął po mojej stronie. Aż dziwne w pewnym sensie... Powiedziała później, że skoro nie chodzę do kościoła to sama pewnie nawet nie wierzę... Więc po co się z nią bym o to wykłócała ? Ot tak ? Bez sensu. Powiedziałam jej, że nie mam obowiązku chodzić do kościoła, wystarczy, że będę dobrym człowiekiem, który wierzy, modli się (choć rzadko, ale jednak). Ja nie potępiam jej religii, jest osobą prawosławną, nie potępiam innych religii, nie obrażam, nie uważam za gorsze. Szanuje świętości innych, więc powinno się szanować moje ! I tak na koniec zastanawia mnie takie coś jak "nie wierzę w Boga, nie chodzę do kościoła, ale jak dziecko się urodzi to zaniosę do chrztu, jak ślub to w kościele, żeby rodzinka nie gadała, albo bo takie kobieta ma marzenie, żeby ubrać się białą suknię ślubną... I co to ma być do cholery ? Nie wierzysz, ale ślub bierzesz kościelny... jaki to ma sens ? Często tylko taki, żeby jak już mówiłam wcisnąć się w białą kieckę, albo żeby rodzinka nie gadała... 


Głosuj (0)
Isabel 13:14:52 1/02/2012 [Powrót] Komentuj