Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Lover Zombie.


Lover Zombie.

XI Tyle nienawiści w jednym martwym oku. Albert przystępuje do działania. I przypomnijmy sobie o lubiącej alkohol królowej Isabelli... nie polewać jej więcej.

- Witajcie dziewczęta. - rzuciła szyderczo Rosa.
- Witaj kochana. - odpowiedział jej Vlad.

Rosa spojrzała na niego podejrzliwie, następnie zwróciła uwagę na przybysza, który miał być jej pomocnikiem, później spojrzała na posiniałą twarz Albertą, która wyglądała bardzo groźnie, jego oko patrzyło z nieukrywaną nienawiścią na jej służącą, Marilyn.\

- Wyglądacie na przerażonych, że ten chłystek w zielonym obuwiu tak wygląda, to mnie szczególnie nie dziwi, ale wy ? I tak jesteście martwi... Czego więc się boicie ? Powrotu na cmentarz ?
- Zapewne chciałabyś pani, abyśmy tam wrócili z moją eksżoną na czele, ale twoje nie doczekanie. - Oburzony Albert poszedł do swojej sypialni.
- No proszę, nawet martwego można urazić. - Rosa wypowiedziała to zdanie bez krztyny jakiegokolwiek zainteresowania, czy naprawdę go uraziła, czy nie, była zimną istotą od kilku długich lat.

Vlad przypomniał sobie, że ich serca zostały u wiedźmy. Te dosłowne serca, ich organy. Kiedy pomyślał o Urszuli zrobiło mu się dziwnie, lecz nie potrafił określić jak, ni to miło, ni to nie spokojnie. Bardzo dziwnie. Popatrzył na Rosę, z pochodzenia Francuzkę, z zamieszkania Polkę, gdyż tam osadzili się jej rodzice, matka była Polką właśnie, ojciec pochodził z Francji, miała urodę po nim, tak słyszał, nigdy nie widział jej ojca. Podobno był bardzo przystojnym mężczyzną. Zawsze, co dnia gdy żył patrzył na swoją Francuzeczke i był pełen dumy, że jest jego. A teraz uświadomił sobie, że chciał ją zabić. Ale ona najpierw zabiła jego i to z jakiego powodu. Nie chciała się nim z żadną inną dzielić. Niby romantyzm, ale jakoś słabo brzmi, gdy dotyczy ciebie. Postanowił jej wybaczyć. Skoro w pewien sposób żyje, może dałoby się to naprawić. Bez słowa wrócił do swojej sypialni, Skiper wrócił do swych zielonotramkowców. Rosa nie zwróciła na niego uwagi i nie widziała kiedy Vlad wyszedł. Idąc do sypialni myślał tylko nad tym, dlaczego znowu chciała go zabić ?
Nie potrzebowali snu, tak więc Albert tylko leżał na łóżku. I myślał. Mózg miał jak się okazywało wiele razy, jeszcze sprawny. Wiedział, że na pewno ludzie już zaczęli szeptać po kątach o tym, że przybyli do miasteczka po 10 latach. I o tym jak wyglądają. Posiniałe twarze i wielkie oczko od pierścienia zamiast oka. Dlaczego go zabiła ? Bo nie zwracał na nią uwagi ? Czy na prawdę o to tylko chodziło ? I dalej planują, by ich wykończyć. Nie zabiją tak po prostu bo się nie da. Zresztą ludzie będą pytać jeśli znowu tak po prostu znikną. A gdyby one zniknęły ? Lub chociaż jedna z nich ? Marilyn...
Rano, obie kobiety poszły nad jezioro. Było tuż za parkiem, które przynależało do posiadłości. Wokół dworu ogrodzono wielki teren. Jest na nim wspomniany park z kilkoma ławeczkami, jezioro z zawsze ciepłą latem wodą, lasek tuż za domem, sad i duża łąka. Większość z myślą o dzieciach, przyszłym pokoleniu Vladów. Na pewno nie z tej linii. Rosa zbyt ceniła swoje ciało i za bardzo się bała, że Stanislav odejdzie wraz z pojawieniem się dziecka, przez to, że bycie ojcem go przerośnie. Tak jak jej ojca. To, aż dziwne, że w ogóle wyszła za mąż. Obiecała sobie, że jeśli już, to za bogacza. Moczyła nogi w ciepłej wodzie jeziora. Lipcowy ranek był wyjątkowo ciepły, korzystała z tego ciepła i opalała się w słońcu. Marilyn również moczyła nogi, ale po drugiej stronie jeziora, zacienionej. Nie lubiła słońca. Nie lubiła się opalać. Kochała swoją bladą cerę i białą skórę. Z daleka zauważył to Albert. Wiedział też o jeszcze jednym. Poza tym, że nie cierpiała słońca, zacieniona strona była płytsza, Marilyn nie umiała pływać. Bała się, że wpadnie do wody i się utopi. Albert postanowił to wykorzystać. Wyszedł na dwór co prawda by się przejść, ale jak tu nie skorzystać z takiej okazji. Wiedział, że jest dla nich nie widoczny z parku. Przeszedł więc przez park, a przepełzał po trawie, która wyrosła już bardzo wysoko. Jeszcze po tej stronie nikt nie zdążył jej skosić. Po zacienionej stronie rosły drzewa takie jak w lasku. Iglaste jednym słowem. Zakradł się chowając za drzewami. Rosa opalała się leżąc, ale wciąż maczając nogi. Marilyn siedziała i wpatrywała się w wodę, gdy nagle została mocno popchnięta i wleciała do wody. Wystraszona, zaczęła machać rękoma i nogami na wszystkie strony. Zamiast bardziej do brzegu, odpychała się w kierunku środka jeziora. Zaczęła krzyczeć i topić się. Rosa natychmiast krzyczała o pomoc. Biegła w kierunku przyjaciółki. Kiedy rozglądała się, czy nikogo w pobliżu nie ma, zauważyła ruch za drzewami.

- Halo ! Jest tam kto ?! Ratunku !

Rosa potrafiła pływać, ale słabo, nie pomogłaby gdyby musieli je obie wyciągać. Zza drzew wyłonił się Albert. Wszedł do wody od niechcenia i wyciągnął Marilyn. Rosa poprosiła by zaniósł ją do jej sypialni. Kiedy się uspokoiła, zeszła do salonu, gdzie był Albert i Vlad.

- Jak mogłeś ?! Chciałeś mnie utopić ! Mnie !
- O czym mówisz ? - spytał Vlad, który nic nie wiedział o porannym zdarzeniu.
- Twój głupi przyjaciel chciał mnie utopić !
- Ratowałem ci życie.
- Akurat. Najpierw mnie topiąc ?
- Marilyn, byłam świadkiem, że uratował cię. O dziwo, ale to zrobił.
- Poczułam, że ktoś mnie popchnął do tej wody.
- I tak od razu wychodzisz z założenia, że to ja ? A później cię ratowałem ? Powiesz mi jaki by miało to sens ?
- Nie wiem... sama nie wiem. - Marilyn się zmieszała. Trochę zawstydziła. Uniosła głowę, popatrzyła na niego, powiedziała dziękuję i odeszła. Rosa poszła za nią.
- Co ty kombinujesz ?
- Zobaczysz.
- Chcesz ją zabić czy tak ?
- Tak.
- To czemu ją uratowałeś ?
- Obmyśliłem genialny plan.
- Aha.

Popołudniem Marilyn kręciła się przy stajni. Albert jej szukał.

- Witaj moja zabójczyni.
- Ach to ty. Dlaczego tak o mnie mówisz ?
- Bo chcę ci wybaczyć.
- Co wybaczyć ?
- Nie udawaj głupiej. Wiem, że mnie zabiłaś. To był twój pomysł.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Skoro tak twierdzisz. Może wybierzemy się na przejażdżkę ? Lubisz jeździć konno.
- A dlaczego miałabym z tobą... ?
- Oj nie daj się prosić.
- Prosić, to się może świnia. - Marilyn odwróciła się do niego plecami. Stajenny wyszedł właśnie ze stajni, Albert poprosił by osiodłał dwa konie. Kiedy to zrobił przyprowadził je.
- Nie musisz ze mną rozmawiać. Ale przejedźmy się. Jesteś mi coś winna za uratowanie.
- Robię to tylko ze względu na to.

Kiedy tak spokojnie jechali, a podejrzliwa z początku Marilyn nabrała pewności, że Albert nic nie kombinuje, wtedy właśnie zaczął kombinować. Nie potrafiła pływać, za dobrze jeździć konno i czytała bardzo powoli. Po za tym ostatnim, mógł wykorzystać te braki. Z jednym nie wyszło, więc teraz musiało się udać. Wystraszył jej konia głośnym krzykiem, Marilyn zdążyła tylko usłyszeć, że jakiś wąż, że duży i koń zaczął biec.
W tym samym czasie Rosa chodziła po łące. Zbierała kwiaty. Wiła wianek. Zrobiła najpiękniejszy jaki tylko umiała. Specjalnie dla kuzynki. Pomimo, że nie jej kuzynki, bardzo tą małą lubiła, prawie jak córkę. Anette miała przybyć do dworu lada chwila. Już całe miasteczko i okoliczne również wiedziały, że Stanislav wrócił na swe włości. Mówiono, że schorowany wrócił wraz z Albertem, bo takie twarze posiniałe mieli. Vlad patrzył na Rosę. Czuł już... właściwie nic. Usłyszeli skrzypnięcie bramy i stukot końskich kopyt. Dwa siwki ciągnęły piękną karetę, z której wysiadła mała dziesięcioletnia dziewczynka z długim warkoczem kasztanowych włosów, o bladej cerze i lekko zaróżowionych policzkach. Miała sukienkę do kolan w kolorze śliwki. Zwykłą, prostą, bez koronek. Ucieszyła się na widok swej cioci Rosy, ale przestraszyła na widok swego zielono-fioletowo-niebieskiego wujka. Powiedział, że to przez dziwną chorobę i że nie jest zaraźliwa i może go przytulić. Trochę nie pewnie, ale w końcu uścisnęła go mocno. Rosa wręczyła jej wianek. Tak jak co roku. Co roku na tydzień przyjeżdżała do niej Anette. Za karetą wbiegł również chłopak z nowinkami z miasta. Wręczył arkusz, dostał miedziaki i poszedł dalej. Vlad zaczął czytać gazetę. Przeczytał w niej między innymi o swym powrocie, ale również o powrocie kogoś innego. Isabella II, królowa na zamku przed prawie dziesięcioma laty zaginęła. Mówiono, że została porwana i wywieziona po za kraj. Po swoim powrocie, chciała odebrać tron królowi Markusowi, gdyż królową była przed nim i tylko z tego powodu, że gdzieś przepadła dostał on tron. Nie chciał ustąpić i chyba kara bogów na niego spadła bo zmarł. Nagle serce mu przestało bić. Królowa nie chciała mówić, gdzie była i co się stało, tłumacząc, że to zbyt wielka trauma dla niej.

- A to sprytne zagranie...
- Słucham ?
- Nie nic moja droga. Ja już przeczytałem. - wręczył jej arkusz z wiadomościami i wrócił do dworu. Anette skakała wokół Rosy pragnąc jej uwagi. Pociągnęła ją za sobą na łąkę.

Vlad siedział w salonie. Przyszedł tam Henryk, stajenny.

- Widziałeś panie Vlad może Ernesta ?
- Ogrodnika ? Nie, czemu pytasz ?
- Bo od tej pory cośmy z nim wypili, przepadł no jak kamfora.
- A w domu jego szukaliście panie stajenny ?
- A szukał ja wszędzie, gdzie mógł. Ino w wychodek żem chyba nie zaglądał.
- To i nie zaglądajcie Henryku.


XII Jeśli ci zmarli dalej będą tak wstawać to jaki sens umierać ? Za dużo zombich...
Vlad szukał Alberta po całym dworze. Chyba też tylko w wychodek nie zaglądał. Marilyn też jakoś nie spotkał. Na dodatek zniknął ogrodnik. I ciekawe kto zniknie następny ? Czy ktoś w ogóle zniknie ? Vlad pomyślał, że jest wyrozumiały, ale taki trójkąt... z trupem ? To się godzi w ogóle ? Idąc korytarzem wyjrzał przez okno. Mała Anette biegała po podwórku. Rosa też tam była, ale wyglądała jakby również kogoś szukała.

- Nie mam za dobrych wieści.
- O Bogowie, Albert! Wystraszyłeś mnie. Co jest dziwne bo jestem martwy i takim wyglądem to ja powinienem straszyć.
- Chodzi o Marilyn.
- Co się z nią ... Nie. Co ty z nią zrobiłeś ?
- Wybraliśmy się na małą wycieczkę konno.
- Aha. Zgaduję, że spadła z konia.
- Tak i skręciła kark.
- Sama spadła ?
- Oczywiście.
- Nie zepchnąłeś jej ?
- Jak możesz...
- O uwierz mi mogę.
- Spadła sama. Nie żyje. Jedna z głowy.
- Myślisz, żeby i ją ?
- Tak, czemu nie ?
- Ale jak ?
- A nie, ale po co ?
- To też.
- Wiem, że to nie jej wina w sumie, że my nie...
- No właśnie. Więc po co ?
- Bo znów chciała nas wykończyć.
- Wiesz, że rozmawiamy tak, że czytelnik może nas nie zrozumieć ?
- Więc tak, chcemy zabić Rosę, tylko nie wiemy jak, a Vlad ma wątpliwości. Lepiej ?
- No.
- Cooo ?!! - ten krzyk oboje usłyszeli, aż na trzecim piętrze dworu. Zaciekawieni zeszli na dół.
- Co się stało kochana ?

Rosa miała w ręku arkusz z wiadomościami. Albo raczej z ploteczkami. Taki pra portal plotkarski "Świniopasek". Albert wziął do ręki arkusz i przeczytał, że ich ogrodnika widziano w zamku królewskim, prawdopodobnie przystojny Ernest, za którym szaleją wszystkie panny w okolicy, ma romans z królową.

- Co ci do jego romansów moja droga ?
- Bo.. przecież. To ja mu płacę, a jego nie ma i jeszcze z królową się puszcza. Męska dziwka.
- Zmieniając temat z plotek.
- Tak masz rację Albercie, to tylko plotki, ale skoro tak to gdzie on jest.... ? - końcówkę zdania wycedziła przez zęby z wściekłości.
- Moja droga Albert chciałby ci coś powiedzieć.
- A dlaczego ja ?
- Bo ty.
- Ale to twoja eks.
- A tamta twoja. No chociaż w tej sytuacji to już na pewno jest eks ?
- O czym do diabła mówicie ?
- Marilyn nie żyje, pani.
- Jak to nie żyje ?! Co jej zrobiłeś ?!
- Spadła z konia. Nie musiałem nic robić.

Rosa była wściekła. Już sama nie wiedziała na co. Czy na Alberta za Marilyn, czy na ogrodnika, czy z powodu, że obaj tu są. Była w takim stanie, że zlała się ze swoją bordową suknią z gorsetem. Poszła napić się wina i się uspokoić. Musiała ich wykończyć nim oni wykończą ją tak jak zrobili to z Marilyn. Wypiła prawie na raz pół butelki francuskiego wina. Usiadła na krześle obok półki z winami w pokoju winnym, gdzie odbywały się degustację. Zapomniała pijąc wino o jednym. Miała cholernie słabą głowę i szybko zasnęła.

- Dokąd poszła ciocia wujku ?
- Do pokoju... biblioteki. Poszła do biblioteki. Chciała poczytać w spokoju.
- A gdzie jest Marilyn ?
- Marilyn... rozchorowała się. Idź nazbieraj kwiatki, zaniesiesz je dla Rosy.

Anette pobiegła na łąkę, kiedy była dość daleko Vlad i Albert mogli spokojnie porozmawiać.

- Co z nią zrobiłeś ?
- Zakopałem.
- Gdzie ?
- Na cmentarzu. Jest jako osoba nieznana.
- Ludzie powiążą fakty. Ona znika. Nieznany grób.
- E tam. Ludzie są głupi. Nie słyszałeś co przeczytałem w tym plotkarskim syfie ? Ogrodnik i królowa. No proszę ja ciebie.
- Co jeśli i ona wstanie ?
- Musieliby zakłócić chyba jej spokój, jak nam.
- Co jeśli to zrobią ?
- Nie panikuj.

Po kilku dniach Anette opuściła swoich krewnych. Wtedy zaczęło się piekło dla Alberta.

- Kiedy mała tu była nie chciałam nic mówić, ale to co zrobiłeś jest karygodne ! Zabiłeś ją. A teraz co ? Mnie zabijesz tak ? A może ty mój eksmężu ! Tak ! Już nim jesteś !
- Nikt nie chce cię... zabijać ! Uspokój się kobieto !
- Nie podnoś na mnie głosu Albercie !
- Nie jestem już twoim sługą ! I będę krzyczał !
- Zamknijcie się oboje.

Kłócili się w jadalni i nie zauważyli jak w jej progach stoi sina Marilyn. Tylko Vlad stojący obok kominka ją zauważył.

- Jedno wiem, że nie żyję. Drugie... jestem pewna, że przez ciebie Albercie, a trzecie... czemu do cholery nie znany co ?!
- Jak ci się udało ? - Rosa patrzyła wystraszona, ale również uradowana z powrotu przyjaciółki.
- Głupie bachory odkopały mój grób. A wiesz dlaczego ? Bo było nad nim "nie znany". Chciały wiedzieć kto tam leży ! Ten idiota zawinął mnie w całun, a raczej prześcieradło, owinął jak mumię. A może miałam być duchem co ?!


Głosuj (0)

Sova 12:42:28 25/07/2013 [Powrót]









Info


Strona Główna
Było Was tu: 69462



Księga Gości


Księga Gości
Wpisało Się: 0
Dodaj do Księgi


O mnie



Poganin jestem! Poganin!
Dwurogie chwalę księżyce!
I lutą słowiańską Panię,
Marzannę-Bogurodzicę!
Jeśli chcesz Dodaj do Ulubionych


Kontakt






Link's


Ciekawe strony
Angry Birds
Rock i Metal po Polsku
From Hell
Rebel.tv
Macfra84 - You tube
WOLNE MEDIA
Metallica
Metallica
Metallica PL
Metallica ART
Metallica TV
Metallica VEVO Official
Muzyczne
Coma
Korpiklaani
Apocalyptica
Sabaton PL
Rootwater
Hunter
Jelonek
My Riot
My Riot
My Riot Facebook
My Riot You Tube
Pomóż !!
Pusta Miska
Humanitarni
WOŚP
Radia internetowe
Eska Rock
Sklepy internetowe
Dracula Clothing
Rock Metal Shop
bookiatryk.pl
Chocolissimo
SŁOWIANOWIERCY
Słowiańska Wiara
Rodzima wiara
RadioWid
To Było...


2013
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Fav's









Music


życiowo i trochę mniej na temat ;) o wierze w dawnych Bogów.